Właśnie staram się ogarnąć swoją przyszłość. W praktyce wygląda to tak, że siedzę po 24 dzisiaj ubabrana farbami( szczególnie fioletową odcień 17 o ile mnie pamięć nie myli)
Z zagubionymi myślami i innymi rzeczami. Co się dzieje?
No właśnie sama nie wiem, bo przecież świata nie zamaluje ani nie zmaluje od nowa. Przecież jest piękny, bez mojej ingerencji. Jednak ostatnio obrazy same przewijają się w mojej głowie, słowa są jak rolka filmu, który kończy się w aparacie( bardzo szybko się zwija)
Ja zostaje z niczym, może jednak z czymś?
Ze świadomością, że nie jest mi dobrze jak jest, że chciałabym mocniej, bardziej, więcej.
Tylko czego i to jest pytanie do mnie?
Dużo zmienił Poznań choć na chwilę to pokazał mi, że tak naprawdę to czasem gdy już się ma pewność do czegoś, to może to zaraz stopnieć i Ty nie wiesz, czy to Ty się poddajesz, ktoś Ci to podsuwa, czy może rzeczywiście TY NAPRAWDĘ SIĘ DO TEGO NIE NADAJESZ?
Nie potrafisz obiektywnie ocenić swojej rzeczywistości, tego co potrafisz, tego kim jesteś?
Pytania, same po raz kolejny. Ludzie myślą, że to prosta sprawa taki ekshibicjonizm. Rzeczowo, krótko na temat. Przecież ja nawet nie potrafię dokładnie wyrazić dlaczego to robię, dlaczego mam taki a nie inny styl( dlaczego monochromatyczne zdjęcia)( że niby takie depresyjne, jak to ktoś ostatnio mi powiedział)
Tylko, że ja depresji nie mam.
To jest to wszystko co mi w duszy gra,- nie do końca.
...
Dusza
Co tam w niej gra?
Usłyszałam ostatnio biedna Ty.
Ja-jak to biedna, nie znowu ja? A może biedni ludzie, którzy mają ze mną do czynienia, może komuś coś się pomyliło?
Chyba nie, znowu ten dyskurs. Cóż po ostatniej takiej rozmowie, co było to było.
Nie chcę, bo wpadnę jak śliwka w kompot.
Czasem chciałabym od słyszeć pewne usłyszane rzeczy. Wymazać z pamięci. Było-nie ma.
...
Będzie czas odkryć karty.
Wszystkie?
Znowu się obnażę?