Dlaczego siedzę w nocy i czuję przymus napisania tego tekstu? Nie czuję zmęczenia pomimo intensywnej pracy, może dlatego, że robiłam to co kocham. Do rzeczy wpadłam na pomysł, żeby pisać do Was tutaj listy, więc będzie inaczej czy lepiej?(gdy ostatnio myślę, że osiągnęłam dno rynsztoku w pisaniu, a mój poziom naprawdę pozostawia wiele do życzenia)- Nie wiem. Czy zauważyliście, iż wraz z pisaniem bloga ilość niewiadomych wzrasta- bo ja tak. Teraz stoję w miejscu, gdzie wielu mogłoby powiedzieć- przegrałaś. Ja swoje jednak wiem, nie przypadkowo przecież wydarzenia w mej nieodległej przeszłości się tak splotły. Choć teraz nie za bardzo to wszystko rozumiem, to kiedyś wszystko stanie się jasne. Przyjmuję taką strategię, że czekam, aż w mym życiu nadarzy się jakaś dobra „okazja”i do niej wsiądę( u mnie w domu na stopa mówi się okazja), bo przecież tylko raz podczas podróży można odmówić wyjechania do Szwecji. Czekam i czekam, a na przystanku mojego życia, ktoś puścił radio i sobie gra: przewijają się słowa moich rodziców,przyjaciół, bliskich i dalszych, raz spotkanych i tych wiele razy i Słowa Boga i tak kolejno. Do tego trzeba dodać konferencje, kazania,(choć to często podciągnęłam pod słowa Boga) audycje radiowe i świetną muzykę. Wierzę, że w tym wszystkim i On przemówi. W sumie sama jestem ciekawa, dokąd ta droga zmierza. Przygotowuję się na szybką jazdę, z dużą ilością zakrętów, bo przecież jadę ze św. Jackiem. Zadaje mu pytanie jak on to zrobił, że jest tam gdzie jest? Czy nie wkurzały go te wszystkie struktury, a może właśnie bardzo go wkurzały i to olał? Jak żyć, żeby mieć taki zapał i zapalać? Wiem, że jedyna odpowiedź jest w Nim. Tylko czasem szwankuje linia i chyba jestem przygłucha. Ale o tym kiedy indziej.
xoxox
Pan.da

