Ta notka miała być tylko o aniele od paczek, ale będzie o wiele więcej. Mogłabym napisać tylko o tym, ale chciałabym też innymi spotkaniami się podzielić.
O aniele od paczek najpierw.
Pewnego pięknego dnia w tym tygodniu, gdy miałam wolne w pracy postanowiłam wysłać list i paczkę do znajomych. Miałam spore wyrzuty, że prezent tyle czekał. Gdy szłam na pocztę zobaczyłam mężczyznę, który w pewnym momencie zostawił swoje rzeczy na parapecie zewnętrznym sklepu i poszedł sobie w przeciwnym kierunku niż ja. Nie obróciłabym bym się , gdyby nie fakt, że za chwilę usłyszałam słowa: Niech Pan tego nie rusza to moje, ja tylko to zostawiłem, żeby pomóc. Odwróciłam się i zobaczyłam, że chłopak niesie dziewczynie paczkę a te słowa kierował do jakiegoś ubogiego, który widząc "bezpańskie" jedzenie chciał je zabrać . Pomyślałam sobie, może tu się umówili i chciał swojej dziewczynie pomóc. Okazało się jednak, że pomógł jej bezinteresownie nawet jej nie znając. Fajnie, że są tacy aniołowie od paczek co to stają na naszej drodze. Mój anioł stróż przyszedł kiedyś mi na pomoc gdy siedziałam na dworcu w Krakowie i czekałam wieczorem na autobus,. Jakiś bezdomny się do mnie przysiadł, zobaczył to młody chłopak i natychmiast zareagował podchodząc do mnie, pytając czy nic się nie dzieję i odciągając bezdomnego ode mnie a mnie dyskretnie kazał iść stąd. Pomyślałam sobie, że naprawdę fajnego i dosyć przystojnego mam tego anioła.
...
Bóg mocno mi się objawiał w ludziach teraz mocno próbuję to wyłapywać i znów poprosiłam o modlitwę ojca, bo cały czas mam te osoby w głowie i wszystkie te sytuacje po ludzku cholernie trudne, w których tyle bym chciała zrobić a nie mogę nic, prócz modlitwy. Jak zawsze odpisał, bastion modlitwy, choć wiem, że setki ludzi pewnie się o nią zwraca do niego.
...
Dzisiaj byłam u dominikanów, u Jacka. Poszłam odpocząć, zmęczona całym tygodniem, obczaiłam sobie tam nową miejscówkę ma minusy, ale jest jeden plus wreszcie widzę ołtarz, czyli to co najważniejsze. Dzisiaj ktoś już siedział na mojej miejscówce, ale ławka duża także jeszcze z cztery osoby by się zmieściły. Msza sobie płynęła a ja przy znaku pokoju zorientowałam się, że tego kogoś już gdzieś widziałam (moja idealna pamięć do twarzy czasem jest śmieszna), skojarzyłam sobie fakty i tylko uśmiechnęłam się również do siebie po znaku pokoju, że nawet "konkurencja" przychodzi do dominikanów.
Gdzieś tam przelotem zobaczyłam kolejną znajomą twarz.
...
A ja uciekam
uciekam gdzie mogę
Gdzie mnie szukać będziesz?
A może Ty już dawno mnie nie szukasz?
Stoisz i jesteś koło mnie
Tylko, że niemy
Może ja jestem głucha
Ślepa i ułomna
Nie słyszę, niedowidzę tak jak wcześniej
Ból innego rodzaju
Tak chciałabym nie oczekiwać
Tylko jeszcze nie umiem
Nie umiem przyzwyczaić się do tego, że przez ogołocenie
do Ciebie dojdę i to iść muszę cały czas w dół
że w tej podróży nikt towarzyszyć mi nie będzie
ale do tego zdążyłam się przyzwyczaić
Uwiera mnie tylko maska, którą trzeba zakładać...
Chciałoby się brać nogi za pas, dać drapaka
I nie mierzyć się z tymi pytaniami, wątpliwościami
Niewiadomymi, które wydarzyły się w życiu z ranami do których jeszcze Go nie dopuściłam
Z ciągłym brakiem i pragnieniem
Ze swoimi słabościami
Z życiem a nie wegetowaniem
Założyłam ten blog, żeby podzielić się moim subiektywnym patrzeniem szukaniem błądzeniem
sobota, 29 października 2016
sobota, 22 października 2016
Łamiąc kości
Ból i walka o Światło, by móc codziennie za coś podziękować. Nie chcę oszukiwać. Jest rozwijająco. Nie wiem co dalej, jak to wszystko się potoczy, ale nadal mam to niesamowite poczucie, że to nie ja muszę to ogarnąć a On, że da radę nawet z człowiekiem o tak twardym karku jak ja, że jest Maryja, która jest rozmiękczeniem złych serc do, których wlewa się gorycz litrami. Nie mogę się poddać zniechęceniu do łamania kolejnych kości i działania agere contra. Tylko czy to ma sens i jest dobre? Czy ja sprzeciwiam się temu co powinnam w jakiś sposób niszcząc siebie?
...
Przyznam się, że chyba weszłam na ten stan kiedy człowiek potrzebuję szybko chwili wytchnienia, a tu terminy gonią, ludzie czekają, mnóstwo spraw do załatwienia itp. Żałuję tego również, że nie mam choć chwili codziennie choćby na 10 minut iść przed Najświętszy Sakrament i nic nie robić, nic nie mówić, tylko patrzeć. (Trzeba ogarnąć gdzie jest nocna adoracja). Ostatnio na modlitwę do Taty mówię przecież wiesz i myślę tylko o tym, żeby sobie odpocząć. Choć jeszcze nie potrafię do końca tak przy Nim być cały czas, kiedyś szczególnie po rekolekcjach o wiele lepiej z tym było. Ciszy też mi brak tak w ciągu dnia, choć chwili gdzie nie ma nikogo wokół mnie, nie ma ludzi do, których muszę się odzywać(wcale czasem tego nie chcąc), często w myślach uaktywnia mi się jak to Mello piszę mały dyktator, ale staram się myśleć o tym, że emocję to tylko chwila i one mijają. Dla mnie to ostatnio cholernie trudne.
...
Są dobre strony w końcu modlitwa jest jedynie dla mnie czasem gdzie chcę odpocząć, gdzie tak naprawdę uczę się nic nie dawać z siebie, nie pokazywać nie wiadomo czego. Przychodzę taka jaka jestem z połamanymi kośćmi, niepotrafiąca kochać...
Pełna niedoskonałości i nawet nie mając siły czegokolwiek zmienić w tej chwili, ale On mnie taką kocha i chyba dzięki temu żyję.
Mocno się staram nie zatracić tego patrzenia, że po coś mam ten kolejny dzień.
...
Wpis miał być o postrzeganiu różnych rzeczy a wyszła papka życiowa o zabarwieniu ciemności, przed którą się bronię ale swoją siłą to ja się nie obronię.
...
Przyznam się, że chyba weszłam na ten stan kiedy człowiek potrzebuję szybko chwili wytchnienia, a tu terminy gonią, ludzie czekają, mnóstwo spraw do załatwienia itp. Żałuję tego również, że nie mam choć chwili codziennie choćby na 10 minut iść przed Najświętszy Sakrament i nic nie robić, nic nie mówić, tylko patrzeć. (Trzeba ogarnąć gdzie jest nocna adoracja). Ostatnio na modlitwę do Taty mówię przecież wiesz i myślę tylko o tym, żeby sobie odpocząć. Choć jeszcze nie potrafię do końca tak przy Nim być cały czas, kiedyś szczególnie po rekolekcjach o wiele lepiej z tym było. Ciszy też mi brak tak w ciągu dnia, choć chwili gdzie nie ma nikogo wokół mnie, nie ma ludzi do, których muszę się odzywać(wcale czasem tego nie chcąc), często w myślach uaktywnia mi się jak to Mello piszę mały dyktator, ale staram się myśleć o tym, że emocję to tylko chwila i one mijają. Dla mnie to ostatnio cholernie trudne.
...
Są dobre strony w końcu modlitwa jest jedynie dla mnie czasem gdzie chcę odpocząć, gdzie tak naprawdę uczę się nic nie dawać z siebie, nie pokazywać nie wiadomo czego. Przychodzę taka jaka jestem z połamanymi kośćmi, niepotrafiąca kochać...
Pełna niedoskonałości i nawet nie mając siły czegokolwiek zmienić w tej chwili, ale On mnie taką kocha i chyba dzięki temu żyję.
Mocno się staram nie zatracić tego patrzenia, że po coś mam ten kolejny dzień.
...
Wpis miał być o postrzeganiu różnych rzeczy a wyszła papka życiowa o zabarwieniu ciemności, przed którą się bronię ale swoją siłą to ja się nie obronię.
wtorek, 18 października 2016
Ciemność widzę
Pochłonęłam w drodze do domu pół październikowego W drodze. Tą połowę o nocy ciemnej w wierze i znalazłam tam tyle pięknych i prawdziwych rzeczy, których ja sama lepiej bym nie określiła. Zrobiłam sobie retrospekcje do niedawnej przeszłości. Cóż mogę przyznać , że jakiś czas temu miałam może podobny okres trwał prawie pół roku. Wiedziało o tym bardzo mało osób. Wkładałam cały czas maskę na twarz i chyba dobrze grałam. Choć i przez ten czas nauczyłam się bardzo wiele, nauczyłam się doceniać światło, ciszę i samotność jeszcze bardziej. Gdyby nie wdzięczność choćby minimalna za codzienność chyba bym stoczyła się na samo dno. Za radą pewnego mądrego człowieka, któremu ufam starałam się być cały czas w stanie łaski uświęcającej i trwać nawet gdy nie widziałam sensu. Nie chcę pisać co było pośrednią przyczyną tego kryzysu, bo to zbyt osobiste i nie chciałabym opisywać tego w Internecie. Mam jednak pewność, że sam Bóg mnie w niego wprowadził przez jak na razie najważniejszą rozmowę w moim życiu. Nigdy nie zapomnę jak po tej rozmowie poszłam za jakiś czas do spowiedzi i jak gdy już miałam odpuścić, bo cały czas siedziałam w kolejce z przeświadczeniem, że nie wiem po co tu jestem, to usłyszałam po raz pierwszy przez usta ojca( ale jestem przekonana, że tam w konfesjonale jest Jezus), że dobrze, że tu przyszłam, że przyszłam się uspokoić( kiedyś usłyszałam na jednej z konferencji, że idziemy do spowiedzi, żeby się naładować Duchem Świętym a ja tego wtedy bardzo potrzebowałam) i w sumie taka ulga, że to normalne i słowa, że jeszcze nie raz za swojego życia pewnie coś takiego przeżyję. Potem to właśnie przez ten sakrament Jezus mi najbardziej pomagał, na kolejnej spowiedzi usłyszałam, że On mnie kocha po raz pierwszy i to tak prosto w oczy. Wiedziałam to wcześniej oczywiście, a może tylko podskórnie myślałam, ze wiem, ale od nikogo nigdy tego nie usłyszałam. Wtedy było mi to bardzo potrzebne. Ta noc nauczyła mnie tego, że z Bogiem można i warto się kłócić
W walce z Bogiem nie ma nic złego. Za każdym razem, gdy taką walkę podejmujemy, wychodząc z marazmu i obojętności. On tę walkę wygrywa a Jego zwycięstwo nad nami jest naszym zwycięstwem.
Wojciech Żmudziński W drodze 10/2016
Było ostro, jakby to metaforycznie ująć leciały noże i patelnię w kierunku góry ale na szczęście z drugiej strony nie było takiego odzewu. W sumie wydawało mi się przez długi czas, że odzewu żadnego nie ma.
Co mi pokazał ten kryzys to jak strasznie pogubiona byłam i jestem nadal, a że wszystko zaczęło się w piękny słoneczny dzień, gdzie można by pomyśleć, że te tysiące osób otaczających mnie jest bardziej pogubionych to ja czułam się wtedy najbardziej pogubiona w kosmosie.
(I dalej błądzę a jeśli o tym zapomnę to jeszcze bardziej błądzę.)
...
Nie przedłużając to koniec nastał wtedy kiedy początek. Gdy już byłam u kresu sił to pojechałam na rekolekcje ignacjańskie SKB (nazwane przeze mnie ostatniej szansy) i tam pomimo cierpienia i trudności nastąpił zwrot akcji, przeze mnie tak oczekiwany. Tata mnie nawrócił, Jezus do mnie mówił w ciszy( dowiedziałam się jak bardzo mu na mnie zależy, że nigdy mnie nie zostawił, że walczy o mnie nawet wtedy gdy nie mam sił, ze chcę bym zawsze wiedziała, że jest blisko mnie, że zawsze mogę z Nim herbatę wypić, pozmawiać, że On jest realny , żywy i prawdziwy i daje mi prawdziwą wolność i dużo więcej) i mnie uzdrowił duchowo ( nie są to moje słowa, tylko jezuity, który mnie prowadził), ja na początku obawiałam się tego słowa bo jest bardzo duże, ale po prawie 10 miesiącach mogę przyznać, że owoce tego czasu do tej pory zbieram i, że Tata naprawdę wyrwał mnie z bagna w jakim siedziałam.
Nauczyłam się też tego, że Jezus mówi też milczeniem.
Ten kryzys, te rekolekcje zmieniły tak wiele, że mogę powiedzieć iż jestem NOWYM CZŁOWIEKIEM, który jest pełen ułomności, ale jest kochany najbardziej pod słońcem i szczęśliwy pomimo zmęczenia i wszystkich trochę słabych rzeczy dziejących się ostatnio.
...
Czas na porcję cytatów z tekstu ojca Krzysztofa
Kochać może tylko ktoś, kto pozwala się zranić, a kto ucieka przed bólem i cierpieniem, nie nauczy się kochać i nigdy nie zostanie uzdrowiony. Przyjaciel Jezusa żyję odtąd z blizną w sercu, niosąc w sobie poczucie pokonania przez Stwórcę. A ludziom pokonanym przez Boga wcale nie żyje się łatwo[...] Pojawia się bolesna świadomość powszechnej bezdomności, jakby ta ziemia nie pachniała jak dom. Choć człowiek jest otoczony ludźmi czuję się dziwnie obcy. A jeśli próbuję o tym mówić, ma poczucie, że słowa są nieadekwatne, za małe. W końcu masz ochotę zamilknąć[...]
I odtąd już wie, że drugi człowiek, choćby najbliższy może przytulić ciało, ale jedynie Chrystus potrafi przytulić duszę. W drodze 10/2016
....
Dzisiaj poczułam się słabo w pracy, poszłam wcześniej do domu i w ramach, dotlenienia organizmu po odpoczynku, poszłam do kościoła dominikanów(w którym czuję się jak w domu, w sumie nie wiem dlaczego, ale tak jest) uklękłam i jedyne co powiedziałam to to, że Jezu muszę odpocząć i będzie to chyba moja częsta modlitwa w najbliższym czasie . Zostawiam Mu pole do działania niech się modli we mnie i poszłam do Jacka człapiąc po schodach a był to wysiłek dla mnie dziś i mówię Ty wiesz, pomóż mi ogarnąć moje życie.
Poczułam się właśnie tak jakby Jezus przytulił moją duszę.
niedziela, 9 października 2016
Przez najbliższy czas znowu nie będę mieć dostępu do komputera, więc dzisiaj daje znak, że żyję.
Bliska mi jest duchowość pokonania, może dlatego, że wiele spraw w życiu mi po ludzku nie poszło.
Dokonywałam złych wyborów, z których nie potrafiłam się wyplątać, działy się rzeczy na które nie miałam wpływu.
Chciałabym na ten temat napisać parę wpisów może się uda, ale ostatnio coraz mocniej czuję się pokonana przez życie a może mocniej Boga. Przestałam oczekiwać, staram się cieszyć z tego co mi daje życie, nawet jeśli są to ochłapy i już wiem, że człowiekiem "sukcesu" nie będę, ale czym jest sukces?
Od dawna już wiem, że to ani nie sława ani nie pieniądze, więc co ?
Cały czas mi się to krystalizuje i się gubię, zawracam- iby na czas się tylko nawrócić.
http://charaktery.eu/artykul/blogoslawione-niech-beda-bledy-upadki-i-porazki
Przeczytaj, żeby mnie zrozumieć
Naprawdę nie wyznaczam sobie celów. Nie uczestniczę w żadnych wyścigach, rywalizacjach. Nie dążę do sławy czy bogactwa. Pamiętam spotkanie z moim ulubionym nauczycielem licealnym, byłem już na studiach i przyjechałem do rodzinnego miasta. Spotkaliśmy się, poszliśmy na kawę, przeszliśmy na „ty”. Zapytał: „Co chcesz w życiu osiągnąć?”. Nie potrafiłem mu odpowiedzieć. Bo moim celem jest wszystko to, co życie przynosi. Po prostu życie. Dlatego nie ma tu miejsca na porażkę rozumianą jako nieosiągnięcie celu.
Bliska mi jest duchowość pokonania, może dlatego, że wiele spraw w życiu mi po ludzku nie poszło.
Dokonywałam złych wyborów, z których nie potrafiłam się wyplątać, działy się rzeczy na które nie miałam wpływu.
Chciałabym na ten temat napisać parę wpisów może się uda, ale ostatnio coraz mocniej czuję się pokonana przez życie a może mocniej Boga. Przestałam oczekiwać, staram się cieszyć z tego co mi daje życie, nawet jeśli są to ochłapy i już wiem, że człowiekiem "sukcesu" nie będę, ale czym jest sukces?
Od dawna już wiem, że to ani nie sława ani nie pieniądze, więc co ?
Cały czas mi się to krystalizuje i się gubię, zawracam- iby na czas się tylko nawrócić.
http://charaktery.eu/artykul/blogoslawione-niech-beda-bledy-upadki-i-porazki
Przeczytaj, żeby mnie zrozumieć
Naprawdę nie wyznaczam sobie celów. Nie uczestniczę w żadnych wyścigach, rywalizacjach. Nie dążę do sławy czy bogactwa. Pamiętam spotkanie z moim ulubionym nauczycielem licealnym, byłem już na studiach i przyjechałem do rodzinnego miasta. Spotkaliśmy się, poszliśmy na kawę, przeszliśmy na „ty”. Zapytał: „Co chcesz w życiu osiągnąć?”. Nie potrafiłem mu odpowiedzieć. Bo moim celem jest wszystko to, co życie przynosi. Po prostu życie. Dlatego nie ma tu miejsca na porażkę rozumianą jako nieosiągnięcie celu.
sobota, 1 października 2016
Restaurator
Z prawa i z lewa słyszę, że powinnam to tu to tam protestować. Coś powinnam krzyczeć, coś ubierać a ja nie mam nawet ochoty. Przeczytałam ustawę, nie podoba mi się zapis o karze, ale no nie wiem co o tym myśleć, jak to będzie funkcjonować i czy w tym całym za i przeciw znajdzie się głos dla ludzi, którzy mogli się nie urodzić, nie przeżyć etc. Mimo to żyją ,są i fajnie byłoby żeby ta ustawa bardziej skłoniła mnie/ nas do pomocy tym, którzy tego potrzebują.
Jednakowoż mam po dziurki w nosie tego, że ktoś idzie w poniedziałek do pracy czy nie idzie, czy będzie czarny czy kolorowy. Każdy ma prawo protestować, jeżeli się wie przeciw komu się protestuje.
Wiele niepotrzebnych słów padło. Ja się wolę w to wszystko nie mieszać i działaś na niezawodnej zasadzie, że jak coś mi się nie podoba to staram się tego nie komentować.
...
Jednak nie o tym ale o słowach chcę napisać, ponieważ słowa mogą burzyć słowa mogą budować jak to jeden fajny raper rapuje
Niejednokrotnie zdarzało mi się powiedzieć coś co być może burzyło komuś świat i nawet nie być tego świadoma. Przepraszam
Kiedy się z kimś kłócisz i mówisz mu coś brzydkiego zostawiasz w nim ranę taką, jak tę. Możesz wbić człowiekowi nóż, a potem go wyciągnąć, ale rana pozostanie. Nieważne, ile razy będziesz przepraszał, rana pozostanie.
Rana słowna boli tak samo, jak fizyczna. https://www.facebook.com/slowodaje.net/?fref=ts
Jednakowoż mam po dziurki w nosie tego, że ktoś idzie w poniedziałek do pracy czy nie idzie, czy będzie czarny czy kolorowy. Każdy ma prawo protestować, jeżeli się wie przeciw komu się protestuje.
Wiele niepotrzebnych słów padło. Ja się wolę w to wszystko nie mieszać i działaś na niezawodnej zasadzie, że jak coś mi się nie podoba to staram się tego nie komentować.
...
Jednak nie o tym ale o słowach chcę napisać, ponieważ słowa mogą burzyć słowa mogą budować jak to jeden fajny raper rapuje
Niejednokrotnie zdarzało mi się powiedzieć coś co być może burzyło komuś świat i nawet nie być tego świadoma. Przepraszam
Kiedy się z kimś kłócisz i mówisz mu coś brzydkiego zostawiasz w nim ranę taką, jak tę. Możesz wbić człowiekowi nóż, a potem go wyciągnąć, ale rana pozostanie. Nieważne, ile razy będziesz przepraszał, rana pozostanie.
Rana słowna boli tak samo, jak fizyczna. https://www.facebook.com/slowodaje.net/?fref=ts
Warto zastanawiać się nad tym zanim coś się do kogoś powie. Wyobracać słowa na sześć stron, pomyśleć czy samemu chciałoby się coś takiego usłyszeć. Teraz rozumiem dlaczego chyba uczniowie Arystotelesa ucząc się erystyki, musieli przez rok milczeć. Nie mogli się wypowiadać, by nauczyć się słuchać i oczyścić swoje wnętrze. Dopiero z ciszy może zrodzić się coś mądrego.
Dlatego idę właśnie za chwilę milczeć aby jutro nawiązać znowu jak się uda do tego tematu.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)



