piątek, 30 września 2016

Nie lubię czekolady

Dzisiaj po zjedzeniu po 2 miesiącach batonika czekoladowego (WW, który rzekomo kiedyś bardzo lubiłam, teraz już chyba nie wiem jak to jest lubić czekoladę), że JUŻ MI CZEKOLADA NIE SMAKUJE. Szok i niedowierzanie. Przecież już romans z czekoladą trwał tyle lat i trach- koniec. Już mnie nie będzie kusić, tak jak cukier, którego już nie używam (chyba, że do ciasta).
Jednak potrafię z czegoś zrezygnować(wow dla mnie)
Myślę, że jest nadzieja, że mogę wytrwać np: w postanowieniu, że już więcej nie posłucham czegoś co widocznie tylko mi się wydawało.
Dobrze, że nauczyłam się już niczego nie interpretować w tej kwestii, bo znowu byłoby to samo, choć nie łatwo umkniesz z moich myśli...
...
Dzisiaj post o tym, że incognito mimo, że jestem jeszcze chora wyszłam na chwilkę na balkon i wgapiałam się w niebo i trwałabym tak długo, głaskając mojego L( którego również nielegalnie przemyciłam na balkon, z czego był niezmiernie szczęśliwy, ponieważ bardzo lubi być jak najwyżej)
Post jest również o tym, że kocham bajki i moją wyobraźnię i autostop  i nawet Łomżę jak po niej auto-stopuje na Mazury.
Po kolei z racji uziemienia oglądam trochę TV na przemian z próbą ostatecznego zmierzenia się z licencjatem i ostatnio gdy sobie tak leżałam oglądałam Pixi i Dixi ale po dwóch odcinkach mi się znudziło a dzisiaj zbierając mentalne siły słuchałam Muminków i przypomniałam sobie, ze w dzieciństwie to tylko trochę lubiłam Muminki( prym wiódł Tabalugai Gumisie). Jako zasmarkanA pięciolatka biegałam po domu i śpiewałam: Muminki się cieszą, gdy kota powieszą ale cóż się dziwić gdy rapowałam "duży wyraz to jedyne co słyszę, duży wyraz to jedynce co widzę" . Teraz coraz lepiej ze mną bo zakochałam się w Muminkach czytając je w tamtym roku i sobie powzięłam, że wszystkie części kupię, co sukcesywnie będę robić od tego miesiąca.
Muminki są bardzo mądrą bajką, ale dopiero po latach to odkrywam.
...
Autostop kocham to mój można powiedzieć nałóg, ale czuję się usprawiedliwiona, bo wszystko zaczęło się od Pięknych Stóp. A dzisiaj przypomniał mi się mój stop z B i K w tym roku i nocleg na budowie u hipisów. Świetny klimat i super pobudka, bo jak tylko się poruszyłam to pies zaczynał mnie lizać. Było epicko ale o tym kiedyś jeszcze.


Na odległość jest za daleko...
 https://www.youtube.com/watch?v=v_D2opoRVuE

czwartek, 29 września 2016

Śmierdzę trupem

https://www.youtube.com/watch?v=VaX6TtXC2z4
W ostatnim czasie zauważyłam parę śmierci we mnie i już chyba powoli "cuchnę" trupem.
Może mi się wydaję a może nie. Może to wynik choroby i tego, że przez tydzień nigdzie nie wyszłam?
A może prawda, że się boję wychylić, powiedzieć prawdy, że nie, nie jest chyba wszystko okej( choć tak w gruncie rzeczy to czuję się szczęśliwa naprawdę i to cholernie), że coś we mnie chyba zaczęło proces rozkładu. Tylko co to jest to coś? Powoli zaczynam odkrywać te cuchnące zgnilizną miejsca, w których już nie ma miejsca a same kości.
Ostatnio zapytano mnie czy czuję się dobrze i choć fizycznie było w miarę dobrze, to chyba chodziło o coś innego. Tego czego oczy nie widzą, nie wiem. Teraz mam postanowienie, że się otworzę.
...
Boję się trochę, że ten etap, w który wchodzę jest etapem zbyt bezpiecznym, że będzie mi w nim zbyt ciasno, ale chcę spróbować. Czas pokaże.
...
Dzisiaj w końcu na kilka chwil mogłam wyjść na spacer z psem. Położyłam się na drodze i słuchałam wiatru( do czasu kiedy mój L nie postanowił mi pokazać, że żyję i najpierw dotknął mnie nosem, niby od niechcenia a potem obok mnie zaczął kopać, doszłoby do zarzucenia mnie trawą, gdybym się nie ruszyła,a wcale ruszać się nie chciałam).
Było mi pięknie, po prostu od tak i tak sobie myślałam tak chcę przeżyć moje życie. W pięknej codzienności.
Światło zawsze jest nawet w ciemności, pamiętaj o tym. Tylko nie pomyl Go ze zwykłą żarówką, bo to może prowadzić do całkowitej śmierci.

środa, 28 września 2016

Miłość ponad

Chcę napisać tylko o wczorajszej sytuacji. Przyjechał do mnie K, bo był u lekarza i nie zdążyłby do szkoły. Malowaliśmy sobie i zapytał o coś, czy może coś zrobić, z takim wahaniem, czy może nie będę zła. Ja tylko powiedziałam, że przecież wiesz o tym, że ja na Ciebie krzyczeć nie będę. Jego odpowiedź zrobiła mi chyba cały tydzień, bo odpowiedział, że "wiem Ewelinka, że Ty na mnie krzyczeć nie będziesz". W tym tekście nie chcę pisać, jaka to jestem super i nie denerwuje się. Nie, nie ja naprawdę też popełniam błędy, ale teraz widzę to szerzej i mam lepszą perspektywę. Jednak zawsze starałam się na chłopaków nie krzyczeć i oni po tym co usłyszałam czują się bezpiecznie przy mnie chyba. Ja się staram im tylko dać miłość. Wiecie to jest fantastyczne uczucie gdy już  11 latek potrafi jeszcze odpowiedzieć, że kocha, choć ja już z coraz większym drżeniem o to pytam. Mam nadzieję, że nigdy im to nie przejdzie.
...
Dlaczego nie rozdajemy sobie miłości w postaci czułości?
Próbuje odtworzyć momenty, kiedy to chłopcy przychodzą i przytulają się i wiem, że wtedy właśnie tworzy się dobro, wzmacnia się miłość. Lubię im powtarzać, że mogą zawsze na mnie liczyć, mam nadzieję, że będą o tym pamiętać.
...
Miłość  szczególnie do tych trudnych ludzi to już jest Królestwo, to już jest Niebo tu na zmieni i my wcale nie musimy czekać na coś potem. Wydaję mi się, że to wszystko dzieję się tu i teraz a tam będzie swoiste "dopełnienie". Tak wydaję mi się, że w jakiś trochę nieopisywalny sposób żyjemy w ciągłym braku. Braku, którego nie można jakkolwiek zapełnić. On jest i go się nie da zapełnić. Chyba stał się wtedy kiedy Adam i Ewa wyszli z raju.
Nie wiem i gdzie mnie moje meandry myślenia zaprowadziły : do raju.
Miła to przerywnik patrząc na ostatnie moje pisanie i zagłębianie się w ciekawe tematy dotyczące na przemian Warszawy, rapu, języka, autyzmu, psychologii dziecięcej, teologicznych rozpraw etc.
Do wyboru do koloru jak mawia klasyk.
Co do wizji nieba to ostatnio był u mnie przyjaciel i tak zeszliśmy na ten temat, bo ja już wiem co zrobię tam najpierw będę patrzeć na Jezusa na Jego oczy i tyle mi wystarczy, raczej już żadnych pytań mieć nie będę, trochę inna była wizja przyjaciela ale o niej nie będę pisać, gdyż ma do niej prawa autorskie.
Jedyne co wiedziałam to to, że teraz nieźle się tam śmieją w Niebie ( ach jeszcze miałam myśl, że jak spotkam Piotrka ( Piotr Jerzy Frassati) to spróbuję z nim tej fajki co ją wiecznie pali( palił po zdobyciu szczytów) i w ogóle to niezłą imprezę rozkręcimy a do św Jacka podejdę i powiem, że Ty wiesz i on naprawdę wtedy mi powie, że zawsze wiedział jak ja to mu mówiłam przy grobie.
A jak będzie naprawdę? Nie wiem, ale rozkoszuję się niedawno (po latach wątpliwości) daną mi pewnością, że będzie i to mi wystarczy.

piątek, 23 września 2016

Dobrze jest czekać w milczeniu
ratunku od Pana. Lm 3, 26
Chodzi za mną to od wczoraj i jakieś dziwne rzeczy przykleją się do głowy, przemyślenia, jednak będę się może odzywać z ciszy. 
Chodzi za mną to co usłyszałam trzy miesiące temu przy kratkach pamiętaj ON jest barankiem bez skazy i robi tyle ile może. Czasem przecież przychodzą chwilę, żeby się chciało, żeby mógł więcej co?
Dzisiaj chciałam tylko się tym podzielić, że jak dzisiaj przeczytałam, że ktoś mnie zanosi w modlitwie zaraz to aż ...
Pomyślałam sobie, że lepiej tego ująć nie można było, bo czasem nie ma się siły i trzeba by ktoś mnie zaniósł.

Można na ojca liczyć i dziękuję, bo zawsze pod tymi intencjami Bogu wiadomymi kryją się konkretni ludzie, a mam pewność, że ojciec westchnie, choćby na chwilę, bo takich jak ja niesie może w setkach.
 Jeszcze dziś jakoś przeczytałam to 
http://kpalys.blogspot.com/2012/04/innego-boga-nie-znam.html
 Chcę w to wierzyć.

czwartek, 22 września 2016

Pustynia od zaraz

http://kpalys.blogspot.com/2016/09/kraina-nietknieta-przez-sowa.html
Przeczytajcie i zrozumiecie dlaczego, przez krótką albo dłuższą chwilę nic nie napiszę. Chciałabym wejść na pustynię tak fizycznie, na razie jest to niemożliwe, więc się odcinam od wszelkich bodźców. Przestaję pisać, słuchać muzyki, kontaktować się przez fb( został tylko kontakt telefoniczny). Kto mnie będzie chciał to znajdzie. Musze pewne sprawy poukładać, zakończyć, zrewidować swoje myślenie, kontakty.
...
Wchodzenie w ciszę jest bolesne, doświadczyłam tego mocno już dwa razy, ale zawsze ten czas był dla mnie owocny, wyostrzałam swój wzrok na Boga i słuchałam. Może ktoś zapytać czy to przyjemne, z mojego doświadczenia nie (a już najbardziej nie na początku), bo człowiek odkrywa ten cały chaos( w moim przypadku ostatnio to był chyba jakiś ultra chaos), który na co dzień przykrywany jest milionem spraw, byle tylko nie dotknąć tego co boli, tego co mówi nasze serce( już o tym pisałam)
http://kpalys.blogspot.com/2014/07/przetrzymac-brak.html

"Niedawno przeczytałem bardzo ciekawy tekst jednego z diecezjalnych pustelników, który tutaj prowadzi swojego bloga. Autor zauważył (cytuję żywcem), że jeśli w ciągu dnia człowiek zatrzymuje się jedynie na poziomie głodu i pragnienia, to wówczas zmniejsza się potrzeba słowa. Organizm jest już bowiem wypełniony. Czytanie, tym bardziej pisanie, staje się wtedy ciężarem, nawet ponad siły. Z kolei gdy minimalizujemy posiłek, pozostający niedosyt domaga się jeszcze zaspokojenia. Wówczas słowo pojawia się jako kojące „koło ratunkowe”. Występuje wręcz konieczność pisania i czytania. Spotkanie ze słowem z ciążącego trudu przekształca się w upragnione doświadczenie, dające duchowe wytchnienie i psychiczne uwolnienie."
Miałam jeszcze napisać, o tym, że wczoraj zostało mi zasugerowane jakoś może delikatnie i nie od razu wychwycone przeze mnie, że za mało dziękuję i po raz kolejny stwierdzam, że ja się do pewnych kontaktów międzyludzkich nie nadaje i że zanim zaufam to miną lata świetlne, ale do pewnych ludzi nie ma jak powrócić, bo przecież kilometry się nie zmniejszają. Choć pięknie czasem jest gdy ktoś po przez parę zdań potrafi tak do Ciebie przemówić jak nikt inny pod słońcem i do kogo masz pewność, że wierzy. 

wtorek, 20 września 2016

Zaczynamy sokiem pomarańczowy, tostami i oczekiwaniami( czyli mieszanka wybuchowa). Wstałam rano jak zawsze z bojowym nastawieniem, że wcale nie chcę wstawać, że ta podłoga taka wygodna, ale po chwili zrozumiałam, że jakoś zimno mi się zrobiło i trzeba by wrócić na łóżko, po drodze zahaczając, o łazienkę. Zawsze jak wstaję z łóżka to mam minę nie wyciągajcie mnie stąd ale potem cały dzień się cieszę, że z niego wypełzła  i tyle rzeczy mogłam zrobić.
Dzisiaj największym rannym zaskoczeniem był L, który na "pazurach, niepostrzeżenie przyszedł na górę i jak go znam to pewnie chciał się ze mną spotkać, ale wybrał zły moment,bo po pierwsze mój brat wyszedł z pokoju właśnie w tej chwili gdy ten już pewnie myślał, jak to wskoczy na moje łóżko i zacznie mnie dotykać nosem na powitanie( miałyby zdziwko, że śpię na podłodze, pewnie by myślał, że coś się stało, tak jak wczoraj na spacerze, gdy położyłam się na drodze i beztrosko patrzyłam w niebo) a druga sprawa to taka, że mnie już tam nie było, od kilku ładnych chwil podbijałam kuchnię, robiąc sobie super śniadanie. Morał z tego taki, że będzie mi ciężko się z L rozstać, ale będę przyjeżdżać, będę...
W to rozstawanie się z tą rzeczywistością, weszłam wczoraj, gdy  miałam świadomość, że już do Kato pojadę najwyżej dwa razy i koniec.  Koniec tego dziwnego czasu, choć z niektórymi się nie żegnam bo już wiedzą gdzie mnie trzeba szukać od teraz.
Zaczęłam się powoli pakować, dużo tego wyszło i chyba przez najbliższe tygodnie w nowym miejscu będę na pudełkach i tak chciałam już w domu w nich trzymać ubrania, także wszystko po czasie staję się takie jakbym tego chciała.
...
Nie mogę się już doczekać jak skończę pewien etap i rozpocznę kolejny. Na razie jeszcze biję się z zakończeniem studiów, ale już niedługo ostatni dzwonek i ostateczne starcie.
Nie oczekuję niczego, bo brak oczekiwań rodzi uczucie wolności i tego by przyjąć to co się ma i wyciskać 100% jak napisane jest na soku. Niektóre sytuacje nie są od nas zależne a ja tego właśnie powinnam się nauczyć zależności
i tego by nie sprawdzać czy już, czy jeszcze nie coś we mnie się to dokonało. Niech to płynie niepostrzeżenie.


poniedziałek, 19 września 2016

Słodko-gorzki zapach dzisiejszego powietrza.

Dzisiaj wstałam skoro świt i do tego skoro świt będę musiała się przez swoje najbliższe życie przyzwyczaić. Dam radę.
Wczoraj ostatkiem sił wyplułam parę zdań, okazało się, że bez owocnie, ale cóż przynajmniej formalności się kończą. Potykam się sama o siebie. Stykam się ze sobą i całym wszechświatem, raz po raz uderzając twarzą w chodnik. Tak tak w chodnik, chyba jak każdy mam chwilę, żebym sobie poleżała na tym chodniku, pogrzała kości, posiedziała sobie w tym chlewie, bo choć to chlew to bardzo wygodny. Jednak codziennie wstaje, bo wiem, że jak zostanę w łóżku to skapituluje i przegram dzień.
A dlaczego o potykaniu jest bo znowuż zapętlam Leskiego Autofobię
i wiem, że jego tekst jest w 100% prawdziwy i rzeczywisty, bo my tak naprawdę uciekamy sami przed sobą, dajemy drapaka, bo boimy się, że odkryjemy w sobie to co najczarniejsze i najgorsze, cobyśmy nawet chcieli ukryć w najczarniejszą noc.
...
Dzień zrobiło mi jednak co innego słowa z Ewangelii
"Uważajcie więc jak słuchacie"
Matko czy ja uważam jak słucham i czy zauważam,że słucham tego co nie powinnam słyszeć, puścić mimo uszu.
Pierwsza sprawa, to jest jakaś plaga, tego, że my w ogóle nie potrafimy siebie słuchać, ja nie potrafię słuchać, choć się uczę tego. Patrzymy w telefony, tablety zamiast w twarz. Zamiast pokazać nam swoje piękne oczy, zamiast skupić się na tym, że haloooo tu z Tobą jest ktoś. Nie potrafimy się oderwać na chwilę, jakby to co dostaniemy, zobaczymy było ważniejsze od realnego spotkania a może jest?
To po co się spotykasz z tym człowiekiem, jeżeli on Cię w zupełności nie interesuje? Nie interesuje Cie, że przytył, zbladł, wyłysiał, że odkrył nową pasję, zdał egzaminy etc.
Druga rzecz to to, że nie słuchamy siebie wewnętrznie tego co jest w nas, uciekamy przed swoim ja, sercem . Przypomniała mi się taka sytuacja jak rozmawiałam z kimś o odkrywaniu siebie, rekolekcjach ignacjańskich i wtedy stwierdziłam, że boję się konfrontacji z własnym sercem, ale się po czasie zdecydowałam. Chociaż  po czasie widzę, że to było małe szturchnięcie tematu, jakaś bitwa na poduszki, kolejny etap to była prawdziwa wojna taka z armatami, rannymi i ogólnie sieczka, ale bardzo mi potrzebna. Bez niej bym tego nie pisała i możliwe, że nawet nie interesowałoby mnie to zdanie z Ewangelii ani ona cała.
Trzecia rzecz to zdanie to też umiejętność dobrego słuchania, czyli umiejętność wyłączenia sobie słuchu w pewnych sytuacjach, gdy ktoś Cię obraża, krzyczy na Ciebie itp. Przecież takie coś nie powinno mnie dotykać, jednak zawsze wywołuje jakąś reakcję i to od nas zależy jaka będzie. Czasem trzeba nie słuchać ludzi którzy słowami podcinają skrzydła, mówią, że to co robisz się nie opłaca, że nie będziesz miała/miał pracy, że nie warto iść w ciemno, że nie warto zaufać, że, że, że.
Dużo tych że mogłabym wypisać, bo sporo ich już w życiu usłyszałam, tylko, że to nie jest prawda. Możesz wszystko. Naprawdę, wszystko zaczyna się w Twojej głowie i sercu ale czy Ty masz z nimi łączność?

niedziela, 18 września 2016

Można się potknąć

Pomiędzy ukochanym Leskim( tak zakochałam się po uszy w pana muzyce) Choć przyznam, że kiedyś z chłodną obojętnością przesłuchałam paru kawałków, bo tak przecież można nazwać stan, gdzie tylko pomyślałam fajne to, od zapętlania wciąż tego samego od prawie rana
Podzielę się to dokładnie z pana Leskiego zapętlam
https://www.youtube.com/watch?v=nHarWUkbt9E&index=10&list=PLGf7NiOlCH-Sf213m87u5sB_b4MoCDezx
I myślę
I piszę i jakoś tak mi nie w smak słuchać Leszka, choć wiem jaki to dobry ma smak i jakie mądre przesłanie (przecież o tym piszesz kochana), ale teraz nie jest lekko i przyjemnie. Tylko jestem zmuszona wgryzać się w tekst i kraść to co nie moje, przebijać się przez filozofię Fromma( olaboga wcześniej go nie znałam, moja maxima culpa) .
Potykam się o te teksty jak dziecko we mgle i myślę, że ja jednak prosty człowiek jestem i choć filozofia miła i przyjemna jest, to do  mojego "małego rozumku" nie przystaje.
O tej przewspaniałej piosence Leskiego będzie kiedyś cały tekst obiecuję, bo jak już  się w interpretacji poczuję jak panda w bambusach to szybko mi pójdzie.
Szybko to pojęcie względnie off cours. Jednak fajnie byłoby swoje polonistyczne wykształcenie dalej cenić i pielęgnować.
Wiem wiem nie widać po tym jak pisze, że je mam, ale zbyt często te teksty bardzo szybko powstają, bo jak wiadomo wena jest bytem ulotnym a myśl niezapisana szybko ginie, wiec wszystkie przecinki, których nie stawiam i literówki, które stawiam przepraszam w tym miejscu i kłaniam im się w pas.
Jednak ja nie umiem w interpunkcję, znaczy się umiem teoretycznie ale praktycznie jest ciężko.
Robi się tu mały melodramat jak to nie umiem w przecinki, ale no cóż czas mnie goni jak wściekły pies.
Taki żarcik, bo w sumie gdzie mi się spieszy?
Jak sobie tak myślę, że chciałabym szybciej to przychodzą mi na myśl słowa pani Danuty
W punkt:



„Był taki czas, gdy ciągle się spieszyłam. Na przykład jechałam tramwajem i chciałam, żeby on jechał jeszcze szybciej. Miałam ten pośpiech w sobie. I nagle pomyślałam: „Zaraz, dokąd ja się tak śpieszę? Przecież na końcu czeka na mnie trumna.” Pozbądź się tego wewnętrznego biegu. Oglądaj świat, obserwuj, co się dookoła ciebie dzieje, bo życie mamy jedno, a przecież we wszystkim można znaleźć tyle piękna. Właściwie samo to, że się żyje, jest już czymś cudownym.”Danuta Szaflarska
 Dzielę się i zwiewam na najlepsze spotkanie dzisiaj
A potem robię sobie nocne komplety z polskiego rapu vol nie wiem, który
Ach i doszłam do wniosku, że ja naprawdę mało wiem i głupia jestem, ale to mi zupełnie nie przeszkadza staram się swój intelekt sycić np: panem Mrożkiem ma miłości
I mogę tylko za rapować swój wers " Jeszcze będzie czas by go poczytać"
Ps Fromm jest super, wgłębię się w niego.
Bez miłości ludzkość nie mogłaby istnieć ani jednego dnia Erich Fromm

sobota, 17 września 2016

(Nie)spełnione marzenia

Etap Poznań.
 Gdy jechałam tam pierwszy raz w tym roku, czułam ekscytacje, nowe miasto, które zawsze chciałam zwiedzić. Chodziłam po nim i się mniej lub bardziej zachwycałam. Szukałam oczywiście jak to ja kościoła dominikanów, bo wiedziałam, że jest ciekawy architektonicznie. Po paru godzinach błądząc wreszcie trafiłam( bardzo lubię błądzić o ile nigdzie mi się nie spieszy), choć byłam już lekko podirytowana faktem, że przecież to musi być gdzieś blisko a już powoli nie mam sił nosić tego ciężkiego(analogowego) aparatu. Trafiłam w końcu akurat na Mszę, środek już nie do końca mnie zachęcił( ciemno jest w środku i trochę mi przypomina jakieś rzymskie starożytne budowle). Choć już kaplica akademicka jest piękna i naprawdę fantastyczna w swej surowości i prostocie kaplica z Najświętszym Sakramentem.
Pozwiedzałam wtedy Poznań, porobiłam zdjęcia analogiem( ma nowa miłość), tylko szkoda, że odbitki jeszcze nie zrobione.
Zjadłam najlepsze ciasto w swoim życiu( naprawdę, było no boskie na samą myśl to bym się dlatego ciasta spakowała i pojechała znów do Poznania)
W pociągu poznałam chłopaka i pomogłam mu w pracy nad obróbką zdjęć, przegadaliśmy całą drogę, miło to wspominam.
...
Gdy jechałam na egzaminy to już z drżeniem i ciekawością co to będzie. Okazało się, że ludzie, którzy również chcieli dostać się na fotograficzne studia w większości byli naprawdę fantastyczni. Pomagaliśmy sobie wzajemnie, podpowiadaliśmy co można by jeszcze zmienić na zdjęciach, które robiliśmy w drugi dzień, przed rozmową z komisją rozśmieszaliśmy się wzajemnie, wprowadzając atmosferę luzu. Choć komisja jak to komisja potrafiła nieźle dowalić ( szczególnie za malarstwo, co może trochę dziwić na fotografii, ja to na wstępie zostałam przywitana słowami pani praca to największa abstrakcja, a miała być martwa natura i kontrast z lekkością. Czy jakoś tak)
Pomyślałam super, wiem, ze mi nie poszło malarstwo, ale może pracę, które ze sobą przywiozłam coś pomogą( chyba nie pomogły). Potem jakieś pytania ogólno- artystyczne, co dzieję się w Kato gdzie studiowałam, jakie muzea tam otworzyli itp.Okazało się, że profesor, który o to pytał miał większą wiedzę ode mnie. Potem prezentacja swoich zdjęć wykonanych na egzaminie, co one dla mnie znaczą, jak zrealizowałam temat itp. Nie było tak, źle. Przynajmniej nikt mi się w twarz nie zaśmiał. Uff. Potem powrót z ciężką walizką i  teczką i postanowienie poprawy, że już nigdy do Poz nie pojadę z walizką, bo przy wejściu na dworzec jest pełno schodów i brak wind. Choć pomógł mi pewien mężczyzna razi i dwie dziewczyny. Fajnie, że zauważyli, że z tyloma rzeczami może być ciężko. Wracałam z jednym płótnem i myślami, że pewnie bym się tu odnalazła.
Dużo jeszcze fajnych rzeczy się zdarzyło ale i stresujących ( jak na złe konto wpłacone pieniądze i wizja braku ich na powrót, ale na szczęście znalazł się też tańszy akademik u sióstr i pięknie spędzony wieczór na uwielbieniu w kościele i zawierzeniu tego czasu Bogu). Poznałam super dziewczynę w pociągu, poleciłam mojego ulubionego bloga i zrozumiałam, że bardzo lubię spotykać się z ludźmi niewierzącymi, bo to oni zmuszają mnie do rewidowania moich poglądów na temat Absolutu.
Kocham te rozmowy gdy dwie strony się szanują wzajemnie i próbują zrozumieć.
Smutny był tylko koniec tej rozmowy i stwierdzenie: Bo mnie nikt do tej wiary nie pociągnął, ani do Kościoła. Mnie sam Bóg pochwycił i oświecił ale to...
...
Nie udało się dostać, ale czy żałuję tego czasu?
Nie i nigdy nie będę żałować, bo zmierzyłam się sama ze sobą  i to była najważniejsza walka jaką w tym czasie stoczyłam.
Nie z tymi ludźmi z komisji, tylko ze sobą. Poddałam się ocenie. Miałam świadomość, że może to się skończyć tym, że przestanę robić zdjęcia, dojdę do wniosku, że to nie ma sensu.
Jednak tak się nie stało, choć jakbym poszła tam rok temu to pewnie tak by było.
Teraz wiem, że mam to robić i nie patrzeć na innych, na ich opinie, mam to robić by pokazywać rzeczywistość taką jaka jest, by pokazywać piękno świata, by pokazywać ludziom, że można się zachwycać prostą fakturą firanki. WSZYSTKIM.
Można się zachwycić codziennością, a przez to zmienić się naprawdę.
Czy będę dalej próbować się dostać nie wiem. Być może, bo to jest to co kocham robić i do czego jestem powołana.
Pokazywać, że przez sztukę można dotknąć tego co Najważniejsze.
...
Jedyną osobą, która w sumie po dwóch miesiącach zadała mi pytanie, ale co się stało, że się nie dostałaś Ewelina był człowiek, którego zawsze "niby przypadkiem" spotykam(nie wierze w przypadki). Dopiero on zadał to fundamentalne pytanie, a ja nie widziałam co odpowiedzieć a teraz, może bym odpowiedziała, że zbyt mało wierzyłam i to była próba dla mnie?
Albo, że to miejsce widocznie nie było dla mnie na ten rok.
Teraz zaczynam życie odnowa, w nowym miejscu z nowymi ludźmi i wyzwaniami.

https://www.youtube.com/watch?v=44t_4MsLhcw&list=RD71eVDDy4-VE&index=13
Warto w życiu robić to co się kocha i dążyć do tego mimo trudności.


piątek, 16 września 2016

Dzisiaj mój pies przypomniał mi o ty, że powinnam być coraz ciekawsza życia.
Wracając ze spaceru, zatrzymała się przy mnie pani super samochodem, odsunęła całą szybę i zapytała, od drogę do pobliskiej wsi. Chwilę jej tłumaczyłam. Mój Lord nie widział z kim rozmawiam więc postanowił skoczyć na drzwi i oprzeć się o nie, by zobaczyć kto jest w środku. Mina tej pani bezcenna a ja stwierdzam, że pomimo upływu lat on się staje coraz bardziej nieprzewidywalny i ciekawy świata.
Tak to będzie dywagacja na temat tego, że nawet pies własny (nierodzony) może skłonić do przemyśleń.
Zadałam sobie pytanie czy nadal mam w sobie tą dziecięcą ciekawość świata?
Przyznam się ostatnio czuję się jak szczur w kanale, jeżeli o to chodzi bo całymi dniami próbuję usilnie skończyć pracę.
Jednak echem obijają mi się o uszy słowa, które usłyszałam w konfesjonale, że życie to przygoda, ale żeby tak żyć trzeba się otworzyć na łaskę, a żeby otworzyć się na łaskę, trzeba ją zauważyć.
Proste i dobre czyli w stylu takim jakim chciałabym żyć. 
...
Celebrować życie a nie pędzić tylko za czymś, co tak naprawdę gdy zapytamy siebie czy jest nam konieczne, okazuję się nieważne.
Uczyć się ciekawości życia- codziennie
Uczyć się życia.
Stwierdzam, że polubiłam chyba słowo uczę się, często go używam.
Już nie kojarzy mi się ze szkołą tylko z życiem.

czwartek, 15 września 2016

Nie wiem.
Powiedzenie tych dwóch słów, często jest zbawienne.
Przeczytałam kiedyś dobre słowa, które cały czas we mnie pracują brzmiały mniej więcej tak : nie dawaj rad póki nie zostaniesz o to poproszony. Nie ukrywam, że dopiero się uczę nie dawać rad, póki mi ktoś tego nie zwerbalizuje, że chcę ów radę ode mnie uzyskać. Mam czasem zbyt szybki język, któremu  wymsknie się  niejedno nieprzemyślane słowa, rada. Łapię się często na tym, że chciałabym zbawić świat ale jak to mądry ojciec kiedyś napisał, świata nie musimy zbawiać on już jest zbawiony. No właśnie Ewelinko nie jesteś wybawicielem, Werterem narodów ( choć mój naród to najbliższe otoczenie), nie każdemu można pomóc nie do każdego docierają Twoje słowa. Wiecie przyznam się Wam do czegoś kiedyś komuś dawałam rady i to parę razy bardzo podobne w treści i w pewnym momencie pomyślałam, że to na nic, że niepotrzebnie, bo słowo powinno być tak powiedziane by zapadało a moje nie zapadają tam gdzie trzeba? Do tej komory co to między sercem a przełykiem.
...
Powoli uczę się nie wiedzieć, nie mieć zdania na każdy temat podam przykład : polityka z debaty na te tematy świadomie wycofałam się kilka lat temu, nie chcę słuchać o niej, choć niełatwo jest, bo co rusz zostaje indoktrynowana, że mam bardziej na lewo patrzeć, a raz bardziej na prawo a ja mam to koło nosa. Nie czuję by dotyczyły mnie te wszystkie pseudo debaty  co to coś mają zmienić. Tylko co to jest to "coś". Jedynie czego chcę od polityki to by respektowano w pełni moje prawa ( i każdego człowieka), które są prawami naturalnymi i by mnie nie okradali- jak to pięknie kiedyś określił mój przyjaciel B.
...
Dzieci uczą mnie poprzez swoje pytania tego, że  naprawdę na wszystko nie da się dać odpowiedzi. Kolejny człowiek od trudnych pytań, które poznałam na Woodstocku, powalił mnie już pierwszym pytaniem jakie zadał po 15 minutach znajomości (siedząc pod PJtowym namiotem) wtedy odpowiedział mu tym, co miałam gdzieś tam w głowie przygotowane, teraz moja odpowiedź mogłaby mieć inny rys ale niezmienny w swojej istocie. Tak o to jak się spotykamy to zawsze porusza mnie do myślenia i chwała mu za to. Dobrze, że są ludzie, którzy potrafią nas wyrwać z naszego letargu myślowego i dać "kopa" by nie stać niezmiennie przy swoim tylko konfrontować się z rzeczywistością. 
Choć przecież musi być jakaś stałość na tym świecie? Jakiś Constans, do którego możemy się odnieść. Ja Go znalazłam a Ty?
Do tego wpisu polecam tą piękną piosenkę 
https://www.youtube.com/watch?v=eqCXeEalRvU
...
Dobrze jest  czasem nie wiedzieć, to ustawia nas w dobrej pozycji, ku umniejszeniu.
  


środa, 14 września 2016



https://www.youtube.com/watch?v=OEFr0WO3Gts

Czuję się dziś jak szczur w klatce, ale płacę konsekwencje wcześniejszych decyzji. Muszę bardzo szybko skończyć pisać pracę licencjacką. Dostaje normalnie nie wiem czego, bo wiem, że nie potrafię pisać w sposób naukowy i naprawdę ta praca rodzi się w wielkich bólach. Gdy już będę po obronie to chyba sobie zrobię tydzień świętowania.

Proste celebrowania codzienności, na którą niestety teraz mnie nie stać. Malowania całymi nocami, robienia sobie pysznych śniadań i jedzenia ich długi czas, długich spacerów i milczenia, tylko nie takiego jak teraz wymuszonego ( z komputerem nie będę przecież rozmawiać ).

Ten czas jest trudny, bo odpowiedzialność za niego ponoszę tylko ja....

Słuchając  tej piosenki, rodzi się we mnie pytanie jakie teraz mam marzenia?
Plany na przyszłość, co sprawia,że wstaję z łóżka i względnie " żyje"? Co jest moim motorem?
Do czego dążę, albo do kogo?
Napieram codziennie to prawda, tylko po co?
...
Tylko, ze ja mam teraz trochę inną perspektywę, może przykrytą moją grzesznością, ale mam świadomość, że ja mogę czegoś nie widzieć, myśleć, że coś jest bezcelowe ale potem okazuje się, że to wszystko miało jakiś cel. Potrzeba czasu i cierpliwości, by żyć a nie tylko egzystować. By kochać a nie tylko udawać, że się kocha.
Wiecie ja mam tendencje do myślenia, że nie potrzebuję ludzi i pewnie w jakimś sensie to prawda, tylko, że są chyba gdzieś ludzi, którzy potrzebują mnie. Tego bym z nimi była, rozmawiała, słuchała.
...
Wiecie po latach w końcu odkrywam a najmocniej odkryłam parę miesięcy temu swoją godność. Najpiękniejszą, której nikt mi nie jest w stanie odebrać. Nikt nie jest mi w stanie odebrać tego, że jestem Jego córką i obym nigdy już o tym nie zapomniała.
Tyle lat błądziłam, bałam się, uciekałam a On doprowadził mnie do kresu. Wtedy tak o tym myślałam i pokazał mi największe dobro we mnie, dobro wypływające z Niego.
Zapragnął mnie wtedy zobaczyć w pełni.
Teraz gdy czasem gubię światło to jestem dla siebie wyrozumiała bardziej, bo wiem Kogo się trzymam.
Nawet jak zasłonię sobie twarz brudnymi sprawkami to On i tak widzi moje oczy pełne nadziei na zmianę, tej nadziei, że będzie lepiej.
...

To już 12 lat
co dzień zasłaniam twarz
nic się nie wydarza

czemu to właśnie dziś
muszę na ziemi żyć
stale się wykrwawiam

napieram
w tłumie się przedzieram
co dzień zaczynam od zera

z lękiem dotknęłam Go
z żalem o całe zło
nie mam żadnych marzeń

wszystko stanęło
i przejął mój cały wstyd
zapragnął mnie zobaczyć

napiera
w tłumie się przedziera
aby zobaczyć mnie teraz  magda.lena /lena/


 ...



Pamiętam smak


tych słów


Pamiętam słodycz


Pamiętam ostrzeżenie


Nikt nie powiedział mi jednak wtedy


że ta operacja na otwartym sercu


będzie tak bolesna


że kawał serca będzie zabliźniany


że wszystko się zmieni


I tylko gdzieś z tyłu słyszę


Ale w Tobie jest ogromne pragnienie miłości


Teraz chcę jednak


bardziej kochać


innych


bo pakiet z największa miłością


dostałam


Choć powątpiewam czasem


Czasem niezdarnie


staram się kochać


Lecz wybaczam sobie


Bo wiem, że mi już jest dawno wybaczone


Tylko co Ci teraz przeszkadza


by przyjść do mnie? 2016
....


wtorek, 13 września 2016

Faryzeuszu



Zgubiłam się

zamknęłam,

przeminęłam,
W rozpaczliwym krzyku świata.

Chciałam zachować Ciszę,

której nie dałam rady zachować.

Jestem pierwsza spośród tych
co to kochają tylko siebie
są bez słabości,

i z pustymi rękami.

Nie przyjmują,
nie dają, nie kochają.

...
Wyplułam 

wyrzuciłam 

wytargałam

próbowałam zniszczyć

To na nic

Na nic.
...
Takie oto słowa dzisiaj zrodziły się w mojej głowie. Jeżą się ale muszę do nich podejść z łagodnością. Wreszcie jakoś mocniej ruszyłam ze swoją pracą licencjacką mam nadzieję, że uda mi się wyrobić na czas. Mogłabym sobie teraz pluć w brodę, że miałam tyle czasu i to jest prawda. Cóż taka jestem co innego mnie pociąga, gdyby ktoś kazał mi zrobić wystawę swoich zdjęć z tego roku. Ja sama widziałabym ogromny progres. Może szczególnie jeśli chodzi o wrażliwość i to "coś" na zdjęciach. Postanawiam jeszcze mocniej nie rozstawać się z aparatem i swoją codzienność dokumentować i tak dzisiaj pójdę biegać z aparatem ( lub będzie to lekki spacerek) i będę świadkiem wspaniałości jak zawsze.
Jak zawsze w moim miejscu, które opuszczę na rzecz bruku, kamienic i hucznych imprez pod oknem.
Będzie pięknie i trudno już to wiem.
...
Wszystko ma się zmienić a ja, czy we mnie zrodzi się zmiana?

niedziela, 11 września 2016

https://www.youtube.com/watch?v=htVCRjzBFoc
Pytania
Czy tak naprawdę to coś zmienia jeśli ktoś Cię zrani?
Czy to coś w Tobie zmienia jeśli ktoś Cię opluje?
Czy to coś zmienia jeśli ktoś nie odwzajemni Twoich uczuć?
Czy to coś zmienia jeśli ktoś Cię wyśmieje?
Czy to coś zmienia, że jesteś sam?
Czy to coś zmienia, że nikt Cię nie chwali?
Czy to coś zmienia, że nikt Cię nie pociesza?
Czy to coś zmienia, że nikt się nad Tobą nie użala, nie współczuje Ci?
...
Czy to tak naprawdę definiuje Twoje szczęście?
Odpowiedz sobie
...
Czy druga osoba może dać Ci szczęście?
Gdzie ono w ogóle się znajduje według Ciebie?
...
Inne złudzenie polega na tym, że zewnętrzne zdarzenia lub inni ludzie mogą cię zranić. Nie mogą. To Ty im dajesz taką władzę nad sobą. Przebudzenie


sobota, 10 września 2016

Słowa, które zapadają w pamięć.
https://www.youtube.com/watch?v=BoIlXeopNK8
Stać i trwać.
Nawet jak mi bardzo nie podrodze.
Nawet jak chciałabym uciec od tego co ciężkie.
https://www.youtube.com/watch?v=ivzZ_Q6pBVE
...
Bardzo chciałam w tym roku tam być.
Znowu się nie udało.
Dziękuje, że mogłam tego wysłuchać
i z Tobą się dzielę.
...
Łatwo jest uciec
gorzej stać przy swoim
gorzej zrezygnować ze swojego "mnie"
na rzecz swojego prawdziwego ja
...
Dzisiaj wstałam a raczej zwlekłam się z łóżka, bo miałam ochotę w nim leżeć do 11 a tu dopiero było przed 9, ale przecież sobota jest tą sprzątającą( a ja od kilku dni mam chorych- kichających, kaszlących  rodziców) więc starałam się jak najwięcej pomóc i ogarnąć dom. Zwlekłam się więc z łóżka, zjadłam śniadanie na pół przytomna i zabrałam się do pracy. Jeszcze wcześniej chciałam przesłuchać Szustejrano( nowe odcinki ranne ojca Szu) a tu nic nie było, przesłuchałam Do ucha jakieś strzępy mi zostały, ze trzeba się troszczyć o bycie najlepszym w relacji z Najwyższym.
Jednak dopiero gdzieś przed południem wpadłam na genialny pomysł- myjąc podłogę w pokoju, że otworzę na chybił trafił Przebudzenie  i bang
[...] Oduczanie się tego bezużytecznego bagażu śmieci...[...] Nie próbuj zmieniać innych ... Nikt na świecie nie jest w stanie cię uszczęśliwić. Nikt na świecie nie jest w stanie zranić, lub skaleczyć...
[Mistycy wciąż próbują nam przekazać, że  rzeczywistość, która nas otacza jest najzupełniej w porządku. Problemy tkwią nie w tej rzeczywistości, znajdują się one wyłącznie w ludzkich umysłach.
Pomyślałam sobie wtedy Ewelina wstałaś obita z bólem ręki, ale czy ten ból ma dzisiaj przeszkodzić Ci w odczuwaniu szczęścia? Czy w ogóle ten ból coś zmienia? Przecież tak naprawdę to nic nie zmienia w Twoim ja, bo tak naprawdę to jesteś szczęśliwa i to bardzo, jesteś mega obdarowywana każdego dnia.
Tylko trzeba zmienić optykę. Dojść, dokopać się do ja, dać się oślepić światłu i być szczęśliwym bez względu na okoliczności.
Ja dzisiaj dziękowałam za to, że mogę umyć podłogę, posprzątać w samochodzie, że mam tyle siły, że ręka aż tak mnie nie boli, że mogę jakoś pomóc. Być wdzięcznym za wszystko to jest zadanie, za to co dobre i złe.
Za mną od ŚDM- u chodzi temat wdzięczności.
W wiadomości tuż po przeczytałam : Dziękuj za piękne zdjęcia, które robisz i wtedy zdałam sobie sprawę, że prawie nigdy za to nie dziękowałam i gdy już chciałam odpuścić  na jakiś czas to te słowa, chodziły za mną i zrozumiałam, że to jest właśnie to co powinnam robić, że dzięki temu mogę pokazywać ludziom piękny świat, ich piękno i pomóc im stawać się lepszymi.
Ostatnio byłam też u spowiedzi i można ją podsumować jednym słowem wdzięczność, nauczyć się tego przejść na kolejny level jak to ojciec określił.
To nie oznacza, że wcześniej nie byłam wdzięczna, bo dziękowałam tylko widocznie za mało.
Przecież jest tyle rzeczy za, które mogę dziękować a najtrudniej i najpiękniej dziękować za te trudne.
Chyba jeszcze nie umiem. Uczę się cały czas.



piątek, 9 września 2016

Dobrze, że mam przyjaciół. Wczoraj właśnie z taką myślą żegnałam się z dniem a raczej ospale witałam się  z kolejnym.
Dobry to był dzień, kiedy mogłam posłuchać i też wyrazić swoją dezaprobatę- jedno tylko mi biedni ludzie. Potem przyszła refleksja wcale nie jestem lepsza i tylko dzięki łasce takich rzeczy nie robię.
Chciałabym, żeby nie było w tym świecie hipokryzji, żeby ludzi byli autentyczni. To się przecież widzi i wolę, żeby ktoś pokazał mi swoją słabość niż chował się za maską.
Potem kolejne rozmowy i tylko upewnienie się, że warto ufać i pokazać : Ej martwię się.
...
Dzisiaj jednak chcę napisać do Was apel, żebyście starali się nie przelewać swoich lęków na innych. To jest bardzo destrukcyjne.  Można zniszczyć kogoś marzenia, plany, motywację. Można mu w "imię dobra" podciąć skrzydła. Czy w ogóle zastanawiasz się nad tym, że  powiesz komuś, że ma zrobić tak a nie tak i że to na pewno będzie bezpieczniejsze, może mieć bardzo duży wpływ?
Czy zastanawiasz się,że poddając komuś rozwiązanie możesz być odpowiedzialny za to, że on nie potrafi podejmować decyzji? Staję się nie odpowiedzialny, bo każda próba kiedy chciał być odpowiedzialny w przeszłości zostawała bardzo szybko ucięta.
Nie każdy potrafi powiedzieć nie i zrobić po swojemu, więc proszę Cię. Nie wymuszaj na kimś jakichkolwiek zachowań. Daj bliskim popełniać błędy, możesz tylko ostrzec a potem pomóż wstać gdy coś się nie uda. Dlaczego ma się nie udać? Dlaczego od razu przyjmujemy najgorszą opcję, dlaczego dajemy się zabijać lękom ( często nie swoim, tylko przekazywanym przez środowisko)
Tak naprawdę jesteśmy często sterowani przez innych, przez to co nam kiedyś powiedzieli. Co jest tragiczne czasem do końca życia nie potrafimy się z tego wyrwać. Często mówimy, że jest nam po prostu dobrze. Tylko prawdziwe życie polega na tym, by wychodzić ze "swojej strefy komfortu' choć nie lubię tego stwierdzenia dobrze odzwierciedla to, że zasiedzieliśmy się w danych sytuacjach i patrzymy na nie jak na takie, których nie da się zmienić.
Ja Ci powiem tak nie ma sytuacji bez wyjścia, zawsze można coś zrobić. ZAWSZE
...
Dlaczego komuś wlewasz swoje lęki?
Dlaczego do mego wątłego ciała
wsysasz tyle niepewności?
Dlaczego nie dajesz mi miejsca
na upadek?
To nie jest dobra mowa
Ona od dobrego Baranka nie pochodzi.
...
Stwierdzam, że Jezus jest najlepszym wychowawcą i tak naprawdę gdybyśmy na serio traktowali to co mówił, robił, mielibyśmy super rodziny.


Pomóżcie sobie zaznać miłości Bogaod was zależy dzień – nie lękajcie się trudu
Musicie od siebie wymagać, choćby inni od was nie wymagali!
Do was należy dzień! Broders, Westerpllate

Ty gdzie masz swoje Westerplatte

czwartek, 8 września 2016

Wielki Znak

"Jestem człowiek tylko,
Nużę się budowaniem schodów abstrakcji,
Potrzebuję widzialnych znaków.
Milczą święte księgi.
Gleby mego serca nie zrasza uczuć deszcz.
Stygną na wargach modlitwy.
Proszę dla siebie o znak!
Wysoko na niebie, lub w głębi mego serca
Daj znak bliskości Twej!
PAN daje nam znak!" Wielki Znak ,Golgota Młodych 2016
Czy i Ty potrzebujesz znaku?
Ja potrzebuję codziennie znaku. Jestem jak Tomasz. Tylko, że Tomasz to też To-masz. Odkryłam to niedawno i Bóg mi daję znaki. Tylko, że je trzeba też dobrze rozeznać nie wszystko co wydawać nam się może na pierwszy rzut oka dobre, jest takie w rzeczywistości.Tutaj trzeba wszystko dobrze badać, by sobie czegoś nie ubzdurać. Nawet w imię miłości można zrobić sobie i komuś krzywdę. 
...
Powiedziane jest 

"Oni zaś poszli i głosili Ewangelię wszędzie, a Pan współdziałał z nimi i potwierdził naukę znakami, które jej towarzyszyły."Mk16,19
Jednak czy my w to wierzymy, że tutaj na ziemi jeszcze większe znaki mogą się dziać i to przez nasz ręce? Odpowiedz sobie szczerze i to nie jest jakaś nowo charyzmatyczne gadanie tylko Słowo Boga. Tylko czy ja/ Ty bierzemy to na serio?
Moc Boga może objawić się przez człowieka nie tylko podczas charyzmatycznych spotkań, ale o wiele mocniej przez sakramenty czy zwykłe wysłuchanie. Czy Ty wierzysz, że i przez Ciebie może kogoś uzdrowić, wskrzesić? ( Wróć w ogóle nie chcę ograniczać Boga jak działa i gdzie tym bardziej)
Czy Ty wierzysz w to, że Bóg wszystko może, nawet betonowe serce rozkruszyć?
...
Sytuacja z ŚDM
Na czuwaniu w brzegach podczas koronki( przyznam się tu do czegoś co lubię bardzo ukrywać) popłynęło mi kilka łez, bo zobaczyłam, że trudny czas przede mną i potrzebuję bardzo Jego miłosierdzia w tym wszystkim  i  sobie myślałam, że fajnie byłoby gdyby Jezus jakoś pokazał mi swoją bliskość
Obok  mnie na czuwaniu siedział mężczyzna, który po koronce złapał mnie za ramię i zapytał czy wszystko już okey, powiedziałam, że tak. Po czuwaniu chwilę rozmawialiśmy i ucałował mnie na koniec w policzek. To było niesamowite bo ja poczułam, jakby sam Jezus to zrobił i powiedział, że cały czas się mną opiekuję, nawet jak tego nie widzę( albo bardziej  nie chcę dostrzec) Przez tego człowieka ukazał mi się Jezus, który chcę być wobec nas czuły i delikatny. Tak dał mi znak bliskości swojej.
...
Chcę tylko znów zawołać daj znak!
Wiem, że Ty jesteś hojny w nie, tylko ja nie potrafię ich dostrzec. Ty nigdy mnie przecież nie opuścisz.
Chciałabym Cię zaprosić do tego by być zuchwałym w proszeniu o znak i wyczulić się na drobne sprawy a po jakimś czasie to zaprocentuje.
...
Co do Maryi, która jest tym tytułowym Wielkim Znakiem, co to była za kobieta, najlepsza z najlepszych. Chciałabym choć trochę zbliżyć się do jej subtelności, cichości i  rozwagi.
Ona jest wschodzącym słońcem, który wskazuje drogę do Boga po przez pokorne życie.


środa, 7 września 2016

"Często staramy się przedstawiać obraz siebie jako dobrej i wielkodusznej osoby, aby wzbudzić podziw. Miotamy się opracowujemy plany, organizujemy mnóstwo rzeczy, ale to działanie nie zawsze płynie z naszego wnętrza i z głębi naszego serca. Krzątamy się, biegamy pomagać innym, chcemy ich "zbawić", ale nie chcemy stawić czoła naszym własnym zranieniom; chcemy sypać piaskiem w oczy, przedstawiając "wyidealizowany obraz" siebie, obraz zbawcy."A.Daigneault...
Czytam sobie taką dosyć mądrą książkę Droga do niedoskonałości
Będzie to chyba jedna z bardziej pozaznaczanych książek, choć nic nie przebije Przebudzenia A. Mello i PŚ off  cours 
Tak naprawdę wiele wspólnego mają te dwie książki . Dwa słowa, które  mi przychodzą na myśl gdy o nich myślę to pokora i dystans.
...
Dlaczego robisz coś dobrego?
Może to jest Twoja kolejna maska, za którą chcesz się schować. Pokazać, że jesteś super a tak naprawdę we wnętrzu sama zgnilizna, bo stałeś się pyszny. Stawiasz się na miejscu Zbawiciela?
Zastanów się. Ja też kiedyś chciałam być super, starałam się zasłonić czym mogłam by nie pokazać swojej słabości. Dzięki łasce sobie to uświadomiłam jakiś czas temu.

Teraz staram się tak nie robić a raczej proszę bym otrzymała łaskę patrzenia na każdego z miłością bez pychy. Bo wszystko co mam nie ode mnie pochodzi.
Jestem tylko małym osiołkiem.
Upadam
Wstaję
Nie nie jestem super
...
Kiedyś przeczytałam, że czasem gdy schodzimy na dół naszego serca już nikt nie jest w stanie nam towarzyszyć i taka jest prawda. Boli wtedy nie tylko serce ale i ta samotność, ale po tym czasie przychodzi wyzwolenie.
Tylko droga w dół jest prawdziwą drogą odkupienia, droga uniżenia się, swoich ambicji, swoich mniemań o sobie.
Tylko człowiek "pokonany" może być prawdziwie wolny i szczęśliwy.
"Prawdziwe nawrócenie polega na tym, że człowiek staje się ubogi według Ducha, podatny na zranienia i słaby, wreszcie akceptuje ubóstwo swojego serca albo ranę"

wtorek, 6 września 2016

/Usiądź przy mnie
Nie ma na co czekać
Nie nadejdzie przecież ten,
który dał nadzieję.
Nie łudź się
On już jest gdzieś daleko
daje innym to co Tobie ofiarował/
...
Ciekawa sprawa, że zmieniłam zdjęcie profilowe z bardzo, krótkimi włosami ( by mnie teraz ludzie na ulicy poznawali, mimo wszystko) i dostałam przed chwilą telefon, że ktoś chce to zobaczyć. Ja sobie pomyślałam, że przecież nawet jak mi powie, że mu się nie podoba etc, że co ja zrobiłam, to przecież to nic nie zmieni. Podjęłam tą decyzję świadomie już jakiś czas temu. Miałam konkretny cel, by zapuszczać włosy, chciałam zrobić dredy. Poprzestałam na razie na jednym, ale w przyszłości myślę, że będzie ich więcej( w końcu to dla mnie znak zwycięstwa). Teraz cel był zrealizowany a ja nie do końca dobrze czułam się w długich włosach więc stąd moja zmiana.
Dostałam nawet nowy przydomek w domu Chłopczyk( i podobno wyglądam na jeszcze młodszą, może dobiję już teraz do podstawówki ).
Zmotywuję mnie też ta fryzura by się jeszcze częściej ubierać w sukienki i by wyglądać bardziej kobieco( coby mnie znowu na ulicy nie mylili)
I uwaga uwaga odsłaniają te włosy prawie wszystkie moje kompleksy i te miejsca, które zawsze usilnie chciałam schować a teraz są na widoku.
...
Dobre to jest dla mnie ćwiczenie, by w ogóle nie przejmować się opinią innych na mój temat, bo to tak naprawdę nie dotyka mojego wewnętrznego ja, które jest niezmienne, które jest tak fantastycznie utkane. Nie zmieniło to tak naprawdę nic, ale wewnętrznie czułam, ze było mi potrzebne wchodząc na kolejny etap.
I jeszcze jedno ta fryzura jest bardzo artystyczna( czyli moje klimaty w 100%)
...
Kontemplować piękno we wszystkim. Widzieć je we wszystkich to nie lada zadanie, jednak często najtrudniej nam zobaczyć to piękno samemu w sobie. Spojrzeć na siebie tym dobrym okiem, pozachwycać się nad sobą, nad tym jak zostaliśmy stworzeni. Ja spróbuje
ale czy pójdziesz tam ze mną ?

poniedziałek, 5 września 2016

Dwa spotkania.
Wczoraj schodząc z gór znajomi zaczęli śpiewać różne piosenki, w końcu zaczęliśmy razem śpiewać "Przyjaciela mam". Za chwilę spotkaliśmy siostrę zakonną, z którą się przywitaliśmy a ona nam na to, że właśnie przed chwilą się modliła Panie natchnij mnie jakoś, a tu usłyszała nas śpiewających tą piosenkę i dziękowała nam za to, że to co zrobiliśmy jej pomogło. Zwykła piosenka a dla kogoś może być niezwykła może poruszyć. Przyznam się jakoś wczoraj niezbyt  chciałam śpiewać tego pokroju piosenki a tu taki pstryczek w nos:Ewelina przyznawaj się zawsze do Mnie, nawet przez takie drobne rzeczy.
Dosyć mocne postanowienie by raczej unikać wyjazdów z kimś w góry, nie z każdym potrafię chodzić, nie każdy mnie rozumie. Naprawdę nie potrafię chodzić z innymi po górach  zostaje z tyłu by słyszeć tylko ciszę i iść swoim tempem Dla mnie to jest jedno najintymniejszych spotkań z samą sobą i z Nim i żałuję, że nie w Polsce gdzieś na szczycie jakiejś małej kaplicy bo byłaby moją najukochańszą. On jest przecież wszędzie. Na szczytach, odczuwam mocniej Jego obecność.
...
Part II
Spotkanie sprzed roku.
Gdy wydusiłam to z siebie a on tylko wysłuchał i powiedział nie wiedziałem. Zaufałam mu jeszcze mocniej a on wiedział, że tak naprawdę niewiele może. Mało mówił i taka postawa była piękna.
Przypomniałam to sobie po wysłuchaniu vloga ojca Szu https://www.youtube.com/watch?v=C8Gj018scTc
Nie wpakowałeś się z butami, dzięki Ci za to, nie naruszyłeś tej mojej rany słowami, ale przecież może nie chcieli, nie chcą. Wiedziałeś, że to może jeszcze bardziej zaboleć.
Niektórzy tego nie uszanowali. Trudno.
Dlatego proszę Was nie wchodźcie w butach w życie innych ludzi, bądźcie delikatni. Próbujcie się wczuć w sytuacje innych. Może ktoś jest od Was bardziej wrażliwy, więcej odczuwa?
Myślicie tak czasem, że ktoś może czuć inaczej? Jak do tego podchodzicie?
Mnie też zdarza się być niedelikatną, uczę się próbuję. Staram się obracać słowa na wiele sposobów, nie chcę ranić...

...
Przede mną nowe życie i fenomenalnie wpisuję się w to moja ukochana poezja
Jeżeli porcelana to wyłącznie taka
Której nie żal pod butem tragarza lub gąsienicą czołgu,
Jeżeli fotel, to niezbyt wygodny, tak aby
Nie było przykro podnieść się i odejść;
Jeżeli odzież, to tyle, ile można unieść w walizce,
Jeżeli książki, to te, które można unieść w pamięci,
Jeżeli plany, to takie, by można o nich zapomnieć
gdy nadejdzie czas następnej przeprowadzki
na inną ulicę, kontynent, etap dziejowy
lub świat

Kto ci powiedział, że wolno się przyzwyczajać?
Kto ci powiedział, że cokolwiek jest na zawsze?
Czy nikt ci nie powiedział, że nie będziesz nigdy
w świecie
czuł się jak u siebie w domu?

Zbyt często czuję się tutaj jak u siebie w domu, jakby to życie miało się nie skończyć, wczoraj patrząc w przepaści wiedziałam, że to wszystko może przeminąć za chwilę, co czułam?
Sama nie wiem. Trzeba się nad tym zastanowić, bo nigdy nie wiem kiedy z tego świata będzie trzeba się zwijać.
Nie chcę mieć zbyt wiele na tym świecie, bo wiem, że to mnie zniewala. 
Tak mam i tyle. 

sobota, 3 września 2016

Czy mnie to dotyka a może tylko tyka, muska?
Ktoś który parę lat temu powiedział mi naprawdę kilka mądrych rzeczy teraz chce iść zupełnie inną drogą.
Pokrętną.
Nie miałam na to wpływu a może miałam.
Nie chcę szukać winnych, choć od razu parę tropów miałam
Chociaż co ja robię w analogicznej sytuacji- uciekam
Kurtyna
...
Co poza nią
Dzieci rozbrykane, gdy są ze mną to jakbym była młodsza o dziesięć lat.
Uczą mnie wszystkiego.
Gdy widziałam dzisiaj te smutne oczy to wiedziałam, że to go dotknęło.
Tak chciałabym tych błędów nie popełnić jednak czy się uda?
...
Przegrałam,
ale będę dalej walczyć.
Tchórz chowający się przed słowami.
Zagryzają mnie niewypowiedziane są jak ostry nóż
raniący a z czasem zabijający
Czasem chciałoby się zakryć uszy, oczy. Nie widzieć nic, nie słyszeć.
Nie potrafię, zżerają mnie wyrzuty.
...
Łatwo być  tylko obserwatorem, nie wtrącać się, nie narażać się
Jestem w tym mistrzynią, chłodny dystans.
Nie mogę się wtrącać bo to nie moja sprawa, nie moje życie.
Inaczej patrzę bo przecież ja nie potrafię zaufać aż tak?
Zaczyna się to zmieniać, nawet entuzjastycznie chciałam zaufać pewnej osobie, która została na mojej drodze postawiona. Może się uda zaufać tej jednej osobie.
Wyłożyć myśli na stół, powiedzieć, że pewne sprawy w moim mikrokosmosie wymknęły się innym i mi spod kontroli
I czy ja akurat tą czerwoną kontrolkę muszę zapalać.
Że niby jestem nieodpowiednia, nieodpowiedzialna i wszystko na nie.
Wszystko z tych ust tak słyszę.
Nie chcę już tego słuchać, tych kłamstw słodko wsączanych mi przez ludzi.
Kochać kochać i jeszcze raz kochać to moje przeznaczenie a miłość przecież jest wymagająca.
...
Teraz sobie tylko przypominam
Maryjo ratunku dla złych serc, rozmiękczenie złych serc.
i nucę pod nosem



"Nie wrócę tam ale mnie nie spuszczaj z oczy Nie pozwalaj się oddalać, bo ja kłopoty mam
Pielęgnuje swój niepokój zabierz go" Marika Marta Kossakowska/1000 lamp/

Idę dziękować za to co mam

piątek, 2 września 2016

https://www.youtube.com/watch?v=jw8hbnzSQDA
Dosyć mam bezpiecznych ról.
Wracam do tego wpisu co jakiś czas, by się prze analizować
https://zniwowielkie.wordpress.com/2016/01/08/odrzucenie/#respond


A teraz mały test diagnostyczny. Odpowiedz sobie na pytania:

Czy zdarza ci się ubarwiać swoje opowieści, żeby lepiej brzmiały?

Czy zdarzają ci się małe, nic nieznaczące kłamstwa w różnych sytuacjach?

Czy często śmiejesz się z żartów przez kogoś opowiadanych, chociaż tak na prawdę cię nie śmieszą?

Czy czujesz czasem, że nie jesteś sobą, że zachowujesz się sztucznie po to, żeby się komuś przypodobać?

Czy często rezygnujesz z powiedzenia tego, co na prawdę myślisz?

Czy analizujesz i planujesz to, jak się zachowasz wobec konkretnych osób po to, żeby „sobie czegoś nie pomyślały”?

Czy ciągle uderzasz w siebie myśląc, że „tak nie wypada, tak się nie powinno”?

Czy boisz się zaufać drugiemu człowiekowi?

Czy często wydaje ci się, że nie zasługujesz na miłość albo przyjaźń?

Jeśli chociaż raz padła odpowiedź „tak” to znaczy, że też masz awarię pompy. Pragniesz kochać i być kochanym, ale nie umiesz. I bardzo się tego boisz. Najbardziej pewnie boisz się odrzucenia. Dlatego to ubarwianie, kombinowanie, myślenie jak powinno być itd. Bo nie wierzysz, że ktoś może cię przyjąć takiego jaki jesteś.

...
Nie którzy porażeni Miłością od razu przechodzą ten test negatywnie, niektórzy muszą do tego dochodzić latami.
Tutaj rodzi się pytanie czy ja naprawdę w to wierzę, czy Ty w to wierzysz, że Jest ktoś kto Cię kocha bez warunków?
...
Wcale nie jestem silna jestem słaba przyznaję się otwarcie. Przykład, boję się przeprowadzić pewną rozmowę już chyba od pół roku. Nie wiem jak wyduszę to z siebie. Czego się boję? Że kogoś zranię dogłębnie. Chciałabym wierzyć, że to nie jest potrzebne, ale coraz bardziej widzę, że jest. Tylko tu pojawia się pytanie czy ja coś mogę,czy przez tą rozmowę mogę coś zmienić? Czy ja słaba 21 letnia dziewczyna( która wygląda na 17 lat) może coś zrobić?  
Tak mogę. Koniec nie ze mnie siła a widzę jak ta relacja mi się rozlewa przez palce.
...
Nie siła jest też fajna, bo my wcale nie musimy być mocarni. Coraz mocniej przekonuję się o ty, że trzeba umieć pokazać swoją słabość, to co nas boli. Umieć otworzyć się. Akceptować siebie w pełni.
To co uda nam się zmienić jest łaską, trzeba do tego tak podchodzić inaczej człowiek może popaść w pychę.