sobota, 29 października 2016

1000 rzeczy

Ta notka miała być tylko o aniele od paczek, ale będzie o wiele więcej. Mogłabym napisać tylko o tym, ale  chciałabym też innymi spotkaniami się podzielić.
O aniele od paczek najpierw.
Pewnego pięknego dnia w tym tygodniu, gdy miałam wolne w pracy postanowiłam wysłać list i paczkę do znajomych. Miałam spore wyrzuty, że prezent tyle czekał. Gdy szłam na pocztę zobaczyłam mężczyznę, który w pewnym momencie zostawił swoje rzeczy na parapecie zewnętrznym sklepu i poszedł sobie w przeciwnym kierunku niż ja. Nie obróciłabym bym się , gdyby nie fakt, że za chwilę usłyszałam słowa: Niech Pan tego nie rusza to moje, ja tylko to zostawiłem, żeby pomóc. Odwróciłam się i zobaczyłam, że chłopak niesie dziewczynie paczkę a te słowa kierował do jakiegoś ubogiego, który widząc "bezpańskie" jedzenie chciał je zabrać . Pomyślałam sobie, może tu się umówili i chciał swojej dziewczynie pomóc. Okazało się jednak, że pomógł  jej bezinteresownie nawet jej nie znając. Fajnie, że są tacy aniołowie od paczek co to stają na naszej drodze. Mój anioł stróż przyszedł kiedyś mi na pomoc gdy siedziałam na dworcu w Krakowie i czekałam wieczorem na autobus,. Jakiś bezdomny się do mnie przysiadł, zobaczył to młody chłopak i natychmiast zareagował podchodząc do mnie, pytając czy nic się nie dzieję i odciągając bezdomnego ode mnie a mnie dyskretnie kazał iść stąd. Pomyślałam sobie, że naprawdę fajnego i dosyć przystojnego mam tego anioła.
...
Bóg mocno mi się objawiał w ludziach teraz mocno próbuję to wyłapywać i znów poprosiłam o modlitwę ojca, bo cały czas mam te osoby w głowie i wszystkie te sytuacje po ludzku cholernie trudne, w których tyle bym chciała zrobić a nie mogę nic, prócz modlitwy. Jak zawsze odpisał, bastion modlitwy, choć wiem, że setki ludzi pewnie się o nią zwraca do niego.
...
Dzisiaj byłam u dominikanów, u Jacka. Poszłam odpocząć, zmęczona całym tygodniem, obczaiłam sobie tam nową miejscówkę ma minusy, ale jest jeden plus wreszcie widzę ołtarz, czyli to co najważniejsze. Dzisiaj ktoś już siedział na mojej miejscówce, ale ławka duża także jeszcze z cztery osoby by się zmieściły. Msza sobie płynęła a ja przy znaku pokoju zorientowałam się, że tego kogoś już gdzieś widziałam (moja idealna pamięć do twarzy czasem jest śmieszna), skojarzyłam sobie fakty i tylko uśmiechnęłam się również do siebie po znaku pokoju, że nawet "konkurencja" przychodzi do dominikanów.
Gdzieś tam przelotem zobaczyłam kolejną znajomą twarz.
...
A ja uciekam
uciekam gdzie mogę
Gdzie mnie szukać będziesz?
A może Ty już dawno mnie nie szukasz?
Stoisz i jesteś koło mnie
Tylko, że niemy
Może ja jestem głucha
Ślepa i ułomna
Nie słyszę, niedowidzę tak jak wcześniej
Ból innego rodzaju
Tak chciałabym nie oczekiwać
Tylko jeszcze nie umiem
Nie umiem przyzwyczaić się do tego, że przez ogołocenie
do Ciebie dojdę i to iść muszę cały czas w dół
że w tej podróży nikt towarzyszyć mi nie będzie
ale do tego zdążyłam się przyzwyczaić
Uwiera mnie tylko maska, którą trzeba zakładać...

Chciałoby się brać nogi za pas, dać drapaka
I nie mierzyć się z tymi pytaniami, wątpliwościami
Niewiadomymi, które wydarzyły się w życiu z ranami do których jeszcze Go nie dopuściłam
Z ciągłym brakiem i pragnieniem
Ze swoimi słabościami
Z życiem a nie wegetowaniem


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz