Przebudzenie
Ten tekst chodzi za mną już jakiś czas.
Na ile nie śpię?
Po co są w ogóle te moje pytania?
Zostaną i tak bez odpowiedzi
A może nie
Nie wiem
Od pół roku to najczęściej wypowiadane przeze mnie zdanie
...
Jednak nie o tym chcę napisać.
Im bardziej zagłębiam się w siebie
Tym mniej wiem
Jednak czy całe życie można uciekać przed sobą?
Można
Wiecie co nawet najgorsza prawda o nas samych jest lepsza niż skrywanie jej przed samym sobą do końca żywota.
Mnie na szczęście zaczęło coś uwierać przez rozmowę
Zaczęło wyzierać ze mnie moje prawdziwe oblicze
Tylko, że mi do mojego wyidealizowanego "ja"
pasowało jak kwiatek do kożucha
Przecież ja taka nie jestem
a w środku coś cały czas krzyczało, że tak jest,
że to prawda.
Wylały się ze mnie tony
niewypowiedzianych słów, które najbardziej bolą
...
Serce było pozawijane w jakieś cholernie brudne bandaże
i plastry tak nierówno pozaklejane
Pod nimi rany poszarpane małe, duże
Takie, których nikt dawno nie dotykał
Których nikt nigdy nie chciał
Nikt się nimi nie interesował
bo i czym
Tylko, że to miało duży wpływ
Bez woli kogokolwiek
...
Teraz czas
na Życie
By się budzić
Nie jest to łatwe,
ale nikt nie obiecywał, że będzie łatwo
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz