Powiedzenie tych dwóch słów, często jest zbawienne.
Przeczytałam kiedyś dobre słowa, które cały czas we mnie pracują brzmiały mniej więcej tak : nie dawaj rad póki nie zostaniesz o to poproszony. Nie ukrywam, że dopiero się uczę nie dawać rad, póki mi ktoś tego nie zwerbalizuje, że chcę ów radę ode mnie uzyskać. Mam czasem zbyt szybki język, któremu wymsknie się niejedno nieprzemyślane słowa, rada. Łapię się często na tym, że chciałabym zbawić świat ale jak to mądry ojciec kiedyś napisał, świata nie musimy zbawiać on już jest zbawiony. No właśnie Ewelinko nie jesteś wybawicielem, Werterem narodów ( choć mój naród to najbliższe otoczenie), nie każdemu można pomóc nie do każdego docierają Twoje słowa. Wiecie przyznam się Wam do czegoś kiedyś komuś dawałam rady i to parę razy bardzo podobne w treści i w pewnym momencie pomyślałam, że to na nic, że niepotrzebnie, bo słowo powinno być tak powiedziane by zapadało a moje nie zapadają tam gdzie trzeba? Do tej komory co to między sercem a przełykiem.
...
Powoli uczę się nie wiedzieć, nie mieć zdania na każdy temat podam przykład : polityka z debaty na te tematy świadomie wycofałam się kilka lat temu, nie chcę słuchać o niej, choć niełatwo jest, bo co rusz zostaje indoktrynowana, że mam bardziej na lewo patrzeć, a raz bardziej na prawo a ja mam to koło nosa. Nie czuję by dotyczyły mnie te wszystkie pseudo debaty co to coś mają zmienić. Tylko co to jest to "coś". Jedynie czego chcę od polityki to by respektowano w pełni moje prawa ( i każdego człowieka), które są prawami naturalnymi i by mnie nie okradali- jak to pięknie kiedyś określił mój przyjaciel B.
...
Dzieci uczą mnie poprzez swoje pytania tego, że naprawdę na wszystko nie da się dać odpowiedzi. Kolejny człowiek od trudnych pytań, które poznałam na Woodstocku, powalił mnie już pierwszym pytaniem jakie zadał po 15 minutach znajomości (siedząc pod PJtowym namiotem) wtedy odpowiedział mu tym, co miałam gdzieś tam w głowie przygotowane, teraz moja odpowiedź mogłaby mieć inny rys ale niezmienny w swojej istocie. Tak o to jak się spotykamy to zawsze porusza mnie do myślenia i chwała mu za to. Dobrze, że są ludzie, którzy potrafią nas wyrwać z naszego letargu myślowego i dać "kopa" by nie stać niezmiennie przy swoim tylko konfrontować się z rzeczywistością.
Choć przecież musi być jakaś stałość na tym świecie? Jakiś Constans, do którego możemy się odnieść. Ja Go znalazłam a Ty?
Do tego wpisu polecam tą piękną piosenkę
https://www.youtube.com/watch?v=eqCXeEalRvU
...
Dobrze jest czasem nie wiedzieć, to ustawia nas w dobrej pozycji, ku umniejszeniu.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz