Przeczytajcie i zrozumiecie dlaczego, przez krótką albo dłuższą chwilę nic nie napiszę. Chciałabym wejść na pustynię tak fizycznie, na razie jest to niemożliwe, więc się odcinam od wszelkich bodźców. Przestaję pisać, słuchać muzyki, kontaktować się przez fb( został tylko kontakt telefoniczny). Kto mnie będzie chciał to znajdzie. Musze pewne sprawy poukładać, zakończyć, zrewidować swoje myślenie, kontakty.
...
Wchodzenie w ciszę jest bolesne, doświadczyłam tego mocno już dwa razy, ale zawsze ten czas był dla mnie owocny, wyostrzałam swój wzrok na Boga i słuchałam. Może ktoś zapytać czy to przyjemne, z mojego doświadczenia nie (a już najbardziej nie na początku), bo człowiek odkrywa ten cały chaos( w moim przypadku ostatnio to był chyba jakiś ultra chaos), który na co dzień przykrywany jest milionem spraw, byle tylko nie dotknąć tego co boli, tego co mówi nasze serce( już o tym pisałam)
http://kpalys.blogspot.com/2014/07/przetrzymac-brak.html
"Niedawno przeczytałem bardzo ciekawy tekst jednego z diecezjalnych pustelników, który tutaj prowadzi swojego bloga. Autor zauważył (cytuję żywcem), że jeśli w ciągu dnia człowiek zatrzymuje się jedynie na poziomie głodu i pragnienia, to wówczas zmniejsza się potrzeba słowa. Organizm jest już bowiem wypełniony. Czytanie, tym bardziej pisanie, staje się wtedy ciężarem, nawet ponad siły. Z kolei gdy minimalizujemy posiłek, pozostający niedosyt domaga się jeszcze zaspokojenia. Wówczas słowo pojawia się jako kojące „koło ratunkowe”. Występuje wręcz konieczność pisania i czytania. Spotkanie ze słowem z ciążącego trudu przekształca się w upragnione doświadczenie, dające duchowe wytchnienie i psychiczne uwolnienie."
Miałam jeszcze napisać, o tym, że wczoraj zostało mi zasugerowane jakoś może delikatnie i nie od razu wychwycone przeze mnie, że za mało dziękuję i po raz kolejny stwierdzam, że ja się do pewnych kontaktów międzyludzkich nie nadaje i że zanim zaufam to miną lata świetlne, ale do pewnych ludzi nie ma jak powrócić, bo przecież kilometry się nie zmniejszają. Choć pięknie czasem jest gdy ktoś po przez parę zdań potrafi tak do Ciebie przemówić jak nikt inny pod słońcem i do kogo masz pewność, że wierzy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz